poniedziałek, 3 lipca 2017

Złość, cz. 1 - wstępniak

złość
Celowo przywołuję słowa Virginii Satir. Nie przez przypadek zwróciły one moją uwagę jakiś czas temu… Bycie rodzicem obnaża człowieka. Nierzadko, dzięki relacji z dzieckiem stajemy twarzą w twarz z naszym obliczem, jakiego nie znamy. Zarówno w pozytywnym, jak i negatywnym sensie.
Dziś na moment chcę się zatrzymać przy tym negatywnym …

W moim przypadku dotyczy ono mojej złości…

Bardzo mnie zaskoczyło, jak wielka potrafi być, jak szybko potrafi się pojawić i… jak może krzywdzić nas i naszych bliskich…

Dlatego od dawna już zgłębiam literaturę w poszukiwaniu rozwiązań. I dzięki temu natrafiam na co raz to nowe „metody”. Porozumienie bez przemocy to u mnie podstawa, dlatego moja biblioteczka już ugina się pod ciężarem książek w duchu NVC.
Ale na nim nie poprzestaję.

W najbliższym czasie chciałabym się z Wami dzielić moimi odkryciami, wracając co jakiś czas jednak do NVC (bo stąd póki co chyba najwięcej udaje mi się czerpać).…

Ale... o ile starczy mi na to sił i energii (bo dość wyczerpujący u mnie czas nastał ostatnio)


A jak to u Was ze złością bywa?
Zauważacie jakieś prawidłowości, zależności?
Gdzie szukacie wsparcia?

  
Złość u dzieci. Złość u rodziców - Jak sobie z nią radzić?  

Gdy słyszę pytanie o to, co rodzic ma zrobić, by jego dziecko przestało się złościć, łapię się za głowę i dopytuję: Ma przestać się złościć w ogóle? Czy może ma złościć się inaczej? Wówczas najczęściej pada odpowiedź: Nie no… każdy przecież się złości, ja też. Chodzi o to, by córka nie robiła mi scen i nie krzyczała w niebogłosy.

Czyli córka tej pani może się złościć, ale w taki sposób, który odpowiada jej mamie, najlepiej po cichutku i nie przy ludziach. Bo przecież „grzeczne” dziewczynki się tak nie zachowują.

Jako rodzice oczekujemy od naszych dzieci, aby potrafiły kontrolować swoje emocje. Zwłaszcza te, które postrzegane są jako negatywne: złość, smutek, żal itp.

Zapominamy o dwóch ważnych sprawach, nam również zdarza się nie kontrolować emocji – to po pierwsze, a po drugie – dzieci dopiero uczą się tej kontroli. Mówiąc im, że nie mają się złościć namawiamy je do tego, aby swoje emocje tłumiły. Dajemy im również do zrozumienia, że nie akceptujmy tych emocji.

Dlatego zanim zaczniemy szukać sposobu ma „pokonanie” złości naszego dziecka, zastanówmy się nad kilkoma sprawami.

Po pierwsze i najważniejsze spróbujmy szczerze odpowiedzieć sobie na następujące pytania:

Czy złość jest „zła”? Czy chcemy ją wyeliminować z życia naszego i dziecka? Czy chcemy ją czymś zastąpić? Czy jest to w ogóle możliwe? Jeśli tak, to jakie mogą być tego konsekwencje?

Czy może po prostu pragniemy pomóc dziecku radzić sobie z przytłaczającymi go emocjami, w tym ze złością? Chcemy poznać mechanizmy, które pozwolą nam lepiej radzić sobie ze złością swoją, a tym samym ze złością naszego dziecka?

Jaki mamy stosunek do własnej złości? Akceptujemy ją? Tłumimy?…?

Ten post stanowi wstęp do cyklu wpisów na temat złości. W kolejnych postaram się przybliżyć jej obraz i mechanizmy nią rządzące. Spróbuję również przedstawić sposoby radzenia sobie ze złością.

W następnym będę pisać o tym, że „To nie jest powód do złości!”  - jak nauczyliśmy się tłumić w sobie złość (link tutaj: klik klik).



foto: www.pixabay.com


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz