środa, 7 czerwca 2017

Nie żyj marzeniami! Przestań marzyć! Bo... ?


 Nie bujaj w obłokach!
Po co o tym myślisz i tak się nie spełni!
Łeeee synek… a o czym ja marzyłam w Twoim wieku?
Zejdź na ziemię!



Marzysz? Bo ja tak! :)

Dlaczego marzę – Bo lubię!
A czy moje marzenia się spełniają? – Niektóre tak, a niektóre nie.

Niemal każdy człowiek w mniejszym lub większym stopniu o czymś marzy bądź marzył. Snuje plany na przyszłość, może wyobraża sobie siebie w różnych zakątkach świata lub widzi się w innej roli niż ta, którą obecnie pełni, posiada więcej, posiada mniej, robi coś innego, robi to samo, ale inaczej… ech… sama nie wiem… . Część z marzeń jest w nim obecna od niedawna, część zamieszkuje jego duszę od lat, nierzadko od najwcześniejszego dzieciństwa. Po niektórych pozostało jedynie mgliste wspomnienie tego, czego pragnął dawniej, jako mały chłopiec / mała dziewczynka… Niektóre marzenia minęły bezpowrotnie, pojawiły się w naszym sercu, zagościły w nim na chwilę i…odeszły w zapomnienie. Dlaczego? Przestaliśmy wierzyć w to, że się spełnią? Zabrakło nam sił, może środków na ich realizację? Czy może przeminęły z innego powodu – zostały wyparte lub zdezaktualizowały się? A może któreś z nich się spełniło?


Spełniajmy swoje marzenia!

Marzenia są odbiciem naszych nadziei w stosunku do siebie samych. Kiedy gasną stajemy się jak „ludzie – warzywa”, obojętni i zrezygnowani. Możemy się wówczas przeistoczyć w automaty i szybko zestarzeć. Smutne to, ale jakie prawdziwe, że rodzina jest miejscem, w którym umiera wiele marzeń.
Virgina Satir

A co by było, gdyby nasze marzenia zostały zawczasu zrealizowane?
Czy aby na pewno każde z nich wymagało niewyobrażalnego nakładu czasu bądź pieniędzy?
Czy na spełnienie marzeń musimy czekać na odpowiedni moment?
Czy one są tylko i wyłącznie po to, aby… były? Żeby nas napędzały do działania? Były jak ta przysłowiowa marchewka na kiju przed naszymi oczami? Żebyśmy podejmowali działania, by do nich dotrzeć, by osiągnąć to, co założyliśmy, o czym zamarzyliśmy?

Tak… między innymi po to są.

Wszelkiego rodzaju osiągnięcia cywilizacyjne, technologiczne są skutkiem tego, że ktoś odważył się spełnić swoje marzenia.

A Ty…?
Masz odwagę marzyć…?
Masz odwagę spełniać swoje marzenia…?


Fajnie jest marzyć!

Dzięki temu zachowujemy ciekawość świata i bogatą wyobraźnię. Marzenia pomagają w kreowaniu własnej wizji świata, własnej wizji siebie. Nawet jeśli nie uda się ich zrealizować, to sam akt ich tworzenia jest przecież cudownym doznaniem.

Zdarza się niestety często tak, że żadnego z naszych marzeń nie jesteśmy w stanie zrealizować. Liczymy na łut szczęścia – „on spełni’ (kluczowe słowo SPEŁNI) nasze marzenia. Sprawi, że się ziszczą… same przez się… I marzymy, bujamy w obłokach… I czy to jest złe? To jest piękne…

Bardzo głęboko zapadło mi w pamięć pewne zdanie, będące jednym z życzeń urodzinowych, które składała mi dawno, dawno temu jedna osoba – I żeby nie spełniły się wszystkie Twoje marzenia… byś zawsze miała o czym marzyć!
I myślę, że coś w tym jest.
Wspaniale jest marzyć… czujecie tak? Czy może odbieracie to zupełnie inaczej?


Spełniajmy marzenia naszych dzieci!

Sprawą najwyższej wagi jest dla mnie to, by dziecko nauczyło się traktować poważnie swoje pragnienia. Staje się to łatwiejsze, jeśli damy mu przykład i będziemy traktować poważnie własne pragnienia.
Justine Mol

Dobrze jest mieć świadomość swoich marzeń, zarówno tych największych, jak i najmniejszych. Tych drobnych i tych spektakularnych. A jeszcze lepiej jest o nich głośno mówić! Pamiętaj, że im więcej ludzi wie, o Twoim marzeniu, tym większe prawdopodobieństwo, że uda się Tobie je zrealizować.
Mówmy o nich! Mówmy o nich najbliższym! Mówmy o nich naszym dzieciom!

A dlaczego uważam, że to takie ważne?

Z jednej strony taką postawą dajemy dzieciom szansę na to, by poznały kolejną prawdę o świecie:
Ludzie mają pragnienia, mają pasje… Marzą… Myślą o czymś, co nierzadko na pierwszy rzut oka może wydawać się nierealne, niemożliwe do zrealizowania, a mimo to… MARZĄ i… często dążą do spełnienia tych pragnień.

Z drugiej strony – przedstawiamy siebie (a rodzic to pierwszy wzór, który dziecko naśladuje)  jako osoby, które również mają pragnienia, które dążą do realizacji marzeń, podejmują wysiłek, by osiągnąć zamierzony cel.

A po trzecie:
Jeśli zabieramy się za realizowanie naszych marzeń, jeśli w ich stronę zmierzamy, pokazujemy dzieciom, że jesteśmy w stanie osiągnąć w życiu  bardzo dużo. Czy z oczekiwanym (wymarzonym) skutkiem…? Nie zawsze… Istotne jednak jest to, że podejmujemy wyzwanie, staramy się, próbujemy, bo… całym sobą uważamy, że WARTO!
Nie zawsze się uda, może nawet nigdy nam się nie uda. Ale czy podejmowanie działań, by spełnić swoje marzenie nie daje nam już pewnego rodzaju radości i zadowolenia? Bo z marzeniami przecież bywa też tak, że już sama droga do ich realizacji przyprawia nam skrzydeł i powoduje, że stąpamy kilka metrów nad ziemią.


Marzenia się spełniają… I co wtedy?

I kolejna bardzo ważna sprawa.
Gdy nasze marzenie się ziści, to jaką lekcję otrzymuje od nas nasze dziecko?
Marzenia mają szansę się spełnić, o ile podejmie się trud ich realizacji. Tak… trud, ale nierzadko połączony z radością.

Jesteśmy w stanie dużo osiągnąć, ponieważ wiele rzeczy leży w zasięgu naszej ręki. Jednak, nie zawsze mamy odwagę po to sięgnąć. Tym bardziej, jeśli okazuje się, że może to być związane z jakimś wysiłkiem i z ewentualną porażką. Bo strach przed porażką nas często paraliżuje i to on zabija nasze pragnienia.

Marząc i dążąc do realizacji swoich najmniejszych nawet pragnień, pokazujemy sobie i dzieciom, że porażka nam niestraszna. Będziemy oczywiście zawiedzeni, jeśli nie zdołamy osiągnąć zamierzonego, ale przecież na naszej liście marzeń jeszcze tyyyyyleeee rzeczy zostało.

Marzenia o tym, kim będziemy w przyszłości, stanowią ważny aspekt naszego życia w okresie dzieciństwa. Nasze pragnienia, jak światło w mroku, kierują nas swoim blaskiem w stronę doskonalenia się i rozwoju.
Virginia Satir


Pomóż dziecku spełnić jego marzenie

A jak w praktyce pomóc dzieciom realizować już teraz ich pragnienia? Chociażby pomagając w rozwoju zainteresowań. Jeśli nas syn bądź córka marzy o tym, by być lekarzem, kierowcą, czy strażakiem, co stoi na przeszkodzie, by się nimi stali? Już teraz, zaraz? Pomóżmy im zdobyć ten zawód właśnie dziś, gdy mają kilka lat. Wspólnie zróbmy stetoskop (jeśli nie możemy sobie takiego kupić – moja córka zrobiła sobie z paska od torebki) i inne „gadżety”, które stanowią atrybut zawodu lekarza. Podobnie ze strażakiem, fryzjerką czy policjantem. A jeśli wasze dziecko marzy o czymś zupełnie innym, to już wasza w tym głowa, jak mu pomóc ;)


Co się dzieli, to się mnoży!

Pamiętajmy, by dzielić się między sobą swoimi pragnieniami. Nawet nie wiemy, czy tuż za rogiem nie znajduje się ktoś, dla kogo pomoc w realizacji naszego marzenia może być czystą przyjemnością.
Dla potwierdzenia powiem, jakie miałam marzenie swego czasu, gdy mieszkałam w Poznaniu i jako studentka regularnie uczęszczałam do mojego ulubionego kina MALTA, wówczas jeszcze w swoim uroczym klimacie na Śródce. Marzyłam o tym, by stanąć za projektorem (takim starym na taśmy filmowe) i stamtąd oglądać film. I co? Okazało się, że mój znajomy pracował tam jako kasjer. Sprawa załatwiona! Przez kilka następnych tygodni nie mogłam uwierzyć, że TO SIĘ NAPRAWDĘ STAŁO!!! A na pamiątkę dostałam od pana, który stał za projektorem, kawałek taśmy filmowej :D mam ją do dziś!

A moje najbardziej aktualne spełnione marzenie? - wizyta w wiosce Heidi w Szwajcarii.
Gdy byłam małą dziewczynką uwielbiałam tę postać. Marzyłam, by żyć, jak Heidi – w maleńkiej chatce w górach. Z czasem jednak zapomniałam o tej dziewczynce, o Alpach, o górskiej chatce nad strumykiem. A w zeszłym roku podczas pobytu u przyjaciółki w Szwajcarii, dostrzegłam znak z napisem HEIDIDORF - czyżby chodziło o moją Heidi? Tak... I w związku z tym nasz wyjazd ze Szwajcarii był okwiecony wizytą w wiosce Heidi.
Nie sposób opisać emocji, jakie mi wówczas towarzyszyły. Powiem tylko, że po kilku dniach wytężonego spacerowania po Alpach z Dzióbem w manduce,  w dniu wyjazdu byłam wyczerpana. Mimo to z parkingu biegłam, co sił w nogach do domku Heidi. BIEGŁAM!! Ech... aż mi się serce znów cieszy na samo wspomnienie tej chwili :)

Dzielmy się marzeniami z innymi.
Dzielmy się naszymi marzeniami z naszymi dziećmi.
Pomagajmy sobie w ich realizacji i wierzmy w to, że wszystko jest możliwe… A jeśli nie… to czyż nie jest cudownie marzyć?

Marzenia wciąż się pojawiają. Istnieją spore szanse na to, że jakaś część z naszych marzeń może się spełnić już teraz. (…) Czasem potrzebna jest nam pomoc innych, ale najpierw muszą się oni o tym dowiedzieć.
Virginia Satir



Czym dla Ciebie są marzenia? Powalasz sobie na nie?
Jestem bardzo ciekawa Twojego zdania. Jak zawsze zresztą ;)

Dlatego zachęcam do dzielenia się spostrzeżeniami – w myśl zasady: Co się dzieli to się mnoży! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz