wtorek, 23 maja 2017

Jestem mamą i co w związku z tym? – jeszcze raz o ROLI MAMY


rola-matki"[...] nasze myślenie i działanie określane jest nie przez bogatą wiedzę, nie przez wyuczone na pamięć aksjomaty, nie przez przeczytanie wielu poradników i podręczników, lecz przez wyobrażenia, wewnętrzne przekonania, obrazy świata i ludzi, jakie nosimy ze sobą."
(Gerald Hüther)




ROLA MAMY
Czyli jestem (staję się) mamą taką, jaką czuję, że chcę być?
Mam swoje wyobrażenia o roli mamy?
Szukam (np.: u innych mam, może w literaturze) tego co współgra ze mną?

Jestem mamą, a tak naprawdę powiedziałabym, że staję się nią codziennie. Dlatego mówiąc o sobie mówię – mama w nieustannym procesie rozwoju. Patrząc na to, kim byłam w ciąży, kim byłam na początku mojej rodzicielskiej drogi i kim jestem teraz, mogę śmiało stwierdzić, że moja „mamowa” rola się zmieniała. Modyfikacje dotyczyły różnych sfer życia.

Rola mamy… Co to właściwie oznacza?

W procesie rozwoju społecznego każdy mniej lub bardziej dojrzewa do tego, aby w życiu dorosłym pełnić określone role społeczne. Czyli uczy się tego, w jaki sposób sprostać oczekiwaniom, jakie na niego nakłada społeczność, w której żyje. Zestaw tych wzorów zachowań jest bardzo bogaty – rola ojca, brata, pracownika, ucznia, nauczyciela itd. W związku z tym możemy również uznać, że w stosunku do roli matki także istnieją określone wzorce i systemy oczekiwań względem niej wystosowane. Spróbujmy jednak  pominąć  to społeczne postrzeganie mamy i skupmy się na indywidualnym. Jednocześnie zdając sobie sprawę z tego, że będąc istotami społecznymi posiadamy w sobie (może nawet nie do końca uzmysłowione) wzorce zachowań, do których dążymy, również często nieświadomie. Mimo tego, spróbujmy odciąć się od naszej społeczności szeroko rozumianej, od ich postrzegania nas, od naleciałości, które nas formują. Oddzielmy to, co społeczne od tego, co osobiste (nawet jeśli społecznie uwarunkowane).

Jakie mamy przemyślenia, doświadczenia, refleksje na temat ROLI MAMY?
W jaki sposób postrzegamy współczesną mamę, jak ją definiujemy, w jaki sposób same siebie postrzegamy, czy zamykamy się w jakichś ramach, czy się „mamowo” rozwijamy, czy obecna ja-mama różni się od tej sprzed miesiąca, dwóch, może roku?

Każda z nas, podejrzewam, nosiła w sobie obraz matki, jaką by chciała być. A jeśli tak nie było, to być może w ciąży  takie myśli się pojawiły. Albo nigdy nie zastanawiała się nad tym, jaką matką będzie – po prostu weryfikuje wszystko na bieżąco.

A ty? Jak odpowiedziałabyś sobie na powyższe pytania?


O "roli mamy" przewrotnie

Zacytuję kilka zdań na temat matek z pokolenia naszych babć:
Tak, grają rolę matki. Grają ją przez całe życie, a poza tym mają niewiele do zaoferowania dziecku. Oczywiście, to nie ich wina. Przejęły tę grę od swoich matek i ciągną ją dalej. W końcu "bycie matką" było kiedyś czymś w rodzaju ikony. Matki nie wolno krytykować!***

Ostro! Autor nie wszystkie mamy tamtego czasu miał na myśli. Chodziło mu bardziej o trend, jaki wówczas był bardzo popularny.
Ale nie o tym chciałam napisać. Czytając te zdania uderzyło mnie, że tutaj zestawienie słów ROLA i MATKI mają wydźwięk negatywny. Coś na kształt zakładania maski i bycia nieautentyczną. 
Wywołało to u mnie lawinę myśli - a ja? 
A mamy w moim otoczeniu? 
A moje koleżanki? 
A moja mama? 
Czy też zakładamy maski "idealnej mamy"? 
Nadal? Jak ponad pół wieku temu?
Co Ty myślisz?
Bo moja odpowiedź brzmi - Nie, nie zakładamy maski :). Przynajmniej część z nas i to w większości sytuacji.
Co zatem powoduje, że niektóre mamy  (nadal) zakładają? I dlaczego właśnie wtedy, a nie wtedy?
____________________________________________________
***Mając przed oczyma całość wypowiedzi autora na temat matek, można zrozumieć co chciał tym zdaniem przekazać. Chodziło mu o to, że matki tamtego czasu były bardziej sztuczne. Nie potrafiły mówić tzw. językiem osobistym. Wszystko, co wypowiadały nierzadko łączyło się ze słowem POWINNO i jego podobnym (powinieneś, powinno się/nie powinno się, wypada/nie wypada, należy itp.) Nie wyrażały (lub rzadko to robiły) swój osobisty stosunek do tego, co czyni ich dziecko. Skupiały się bardziej na tym, czego od nich jako matek oczekuje społeczeństwo (najbliższa społeczność). I to było najważniejsze. Dlatego wchodziły w ROLĘ MATKI stworzonej przez najbliższe otoczenie - to tak w skrócie.

Cytat pochodzi z książki Jespera Juul’a „Zamiast wychowania”


Zbliża się Dzień Matki, podejrzewam, że właśnie dlatego moje myśli dziś skupiły się wokół tego tematu, o którym swego czasu też rozmawiałyśmy na naszych "mamowych" spotkaniach.

Wówczas na spotkanie szłam z szeroko otwartymi uszami, by dowiedzieć się, co pozostałe mamy myślą na ten temat i co mają do powiedzenia. Dziś czekam na Ciebie i szeroko otwieram oczy, by czytać Twoje słowa. Zachęcam zatem do dzielenia się swoimi przemyśleniami. :)

foto: nasze - ja i Dziób nr 1





6 komentarzy:

  1. Ciężko dziś o bycie autentycznym. Nie tylko w roli matki ake i w innych, które pelnimy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedy myślę o sobie jako o matce, zawsze najbardziej uderza mnie to, jak w gruncie rzeczy mało się zmieniłam. Jestem tą samą osobą, co przed urodzeniem dziecka. Z jednej strony mnie to trochę martwi (bo nie uważałam siebie nigdy za idealny materiał na matkę i po cichu liczyłam, że wyrosną mi jakieś supermoce), z drugiej strony cieszy, że mimo takich zmian w życiu mogę pozostać tą samą osobą, do której już się tak przyzwyczaiłam przez lata :D

    OdpowiedzUsuń
  3. rola mamy jest najpiękniejszą rolą w moim życiu. Nie muszę nikogo udawać, dzieci kochają mnie taką jaką jestem. Robienie głupich min to żaden problem nawet na spacerze w centrum miasta. I co z tego, że wyglądam jak pajac - dla mojego dziecka jestem cały czas tą kochaną piękną mamą.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdecydowanie jestem mamą w fazie rozwoju :) Widzę u siebie różnice sprzed ciąży, w ciąży, zaraz po urodzeniu i teraz. Czuję jak rozwijam się z moim dzieckiem - on w tym co dzieci w jego wieku zwykle robią, ja "w roli mamy". A przy tym - to cały czas ja :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę że mamy teraz inne podejście niż kilkadziesiąt lat temu. Wtedy matka - to była matrona. Relacja z dzieckiem typu szef - podwładny. Jestem po to żeby cię wychować, a nie się z tobą kumplować. A teraz - teraz mamy zeszły na relacje przyjacielsko - koleżeńskie. pozwalam swoim córom na znacznie więcej niż moja mama mi :) Nie uważam się za alfę i omegę; pozwalam im mieć swoje zdanie i wyrażać je. A co wyjdzie w przyszłości - czas pokaże. I osądzi - który sposób był lepszy

    OdpowiedzUsuń
  6. A wiesz, że ja właśnie chciałam być zawsze taką mamą jak moja mama. Nie do końca mi to wychodzi, parę rzeczy celowo robię inaczej, parę nie potrafię tak samo. Niemniej moja mama jest ideałem mamy :)

    OdpowiedzUsuń